Początkowo planowaliśmy wycieczkę ze znajomymi po Royal National Parku trasą po klifach (o której wspominaliśmy przy okazji postu #6). Niestety pogoda dziś popsuła nam plany.
Po porannym telefonie, który odwołał nasze plany (godzina 7:30) zastanawialiśmy się co zrobić z naszym wspólnym wolnym dniem. Przeglądając poranną prasę (facebook) zobaczyliśmy zdjęcia Sandry i Michała, karmiących kangura Stefana. Pozazdrościliśmy, po czym Wojtek przeszukał internet i już wiedzieliśmy, gdzie jedziemy. A nie da się ukryć, że pogoda była tam lepsza niż w Sydney.
Postanowiliśmy znaleźć i nakarmić kangury. W gości nie idzie się z pustą ręką, dlatego Wojtek poszedł do sklepu i kupił kilogram marchewek. Szczerze mówiąc, zastanawialiśmy się, po co nam aż tyle. No bo ile marchewek może zjeść przeciętny kangur? (odpowiedź będzie później). W celu maksymalizacji szans na polubienie nas przez potencjalne kangury, Wojtek postanowił umyć i pokroić marchewki. Usłyszeliśmy tu i ówdzie, że torbacze preferują małe kawałki :)
W tym miejscu należy nadmienić, że już zastanawialiśmy się co zrobimy z taką ilością marchewek, ponieważ w internecie znaleźliśmy informację, że "stada kangurów widywane są w pobliżu szpitala psychiatrycznego w Morisset". Hmm... połączenie "potwierdzonych" informacji o stadach kangurów ze szpitalem psychiatrycznym zasiało w nas nutkę niepewności i zwątpienia, ale postanowiliśmy spróbować :)
Czym prędzej spakowaliśmy picie i upieczone dzień wcześniej przez Wojtka babeczki, po czym ruszyliśmy w drogę. Dziś po raz pierwszy jechaliśmy pociągiem międzymiastowym, a więc wyruszyliśmy poza Sydney! Pociąg jak pociąg, dwupiętrowy, przekładane siedzenia, ale...
... skórzane siedzenia i "dywany" na podłodze i ścianach to (w porównaniu do PKP) był prawdziwy luksus! A to wszystko za darmo, bo dzisiaj już niedziela, więc jeździmy za darmo:) #przemyślanewycieczki
Na dowód, że wyjechaliśmy poza miasto, przedstawiamy kilka widoczków z podróży. Jak widać, pogoda nie zachwycała.
Łoj daleko od Sydney
Po wyjściu z pociągu, czekał nas jeszcze ok. 50 min spacer przez las. Wraz z nami z pociągu wysiadło kilka osób i również zmierzali w tym samym kierunku, co my. Lidka, zorientowawszy się, że mamy towarzystwo, przyspieszyła kroku chcąc pierwsza dojść do łąki kangurów. W razie gdyby kangurów było mało, chciała wtulić je i nakarmić zanim pozostali przyjdą i rozproszą ich uwagę. Kilka ujęć widoków po drodze.
Dotarliśmy do celu!
Lidka od razu postanowiła sprawdzić apetyt kangurów:
Najpierw odważnie do przoduPotem trochę wolniej, już mniej pewnie
Nieśmiało wyciągając rękę z marchewkami
"Podejdą same czy rzucić?"
Ani nie podeszły, ani Lidka nie rzuciła, odwrócił się i zwiały.
Jak się później okazało, małe z matkami nie dawały się karmić (osobno bez problemu :)
Następne podejście należało do Wojtka, tutaj poszło zdecydowanie łatwiej. Kangur ochoczo podszedł i zaczął wcinać marchewki z ręki.A potem pozował do zdjęć :)
I dalej wcinał.
Drugie podejście Lidki do karmienia...
...początkowa nieśmiałość po obu stronach......i pełnia radości :)
Portret zadowolonego kangura
Lidka z nowym przyjacielem :)
I Wojtek
Chwilę później dołączył do nas drugi kangur i Lidka "musiała" karmić na dwie ręce...
...głaskać zresztą też :)
Niestety, nie wszystkie torbacze były głodne...
...ale za to znalazł się głodny maluch :)
Tak wygląda kangur zastanawiający się co zjeść - marchewkę czy banana...
...a tak jedzący banana.
Nadszedł czas, że i my zgłodnieliśmy. Znaleźliśmy wygodne miejsce na uboczu...
...ale nawet tu kangury wyczuły coś nowego do jedzenia.Wstępne badanie terenu...
...rozpoznanie menu...
...i próba konsumpcji. Jak widać ciasteczka wyglądały lepiej niż marchewka :)
Jako, że kangurom mogłyby zaszkodzić wypieki, Wojtek tłumacząc "będzie Was bolał brzuszek" odprawił kangury z powrotem na łąkę.
Po posiłku przyszedł czas na wspólny odpoczynek...
...i podwieczorek :)Selfie z leżącym kangurem!!!
Z tymi kangurami śmieszna sprawa, mają za krótkie rączki żeby podrapać się po tyłku. Kiedy próbują to zrobić wygląda to niesamowicie komicznie.
I ciekawostka (przynajmniej my o tym nie wiedzieliśmy :)
Kangur, wiadomo, skacze. Ale kiedy chce zrobić jeden "krok", opiera się przednimi łapami, tyłek podnosi ogonem i przerzuca nogi do przodu, czyli można powiedzieć, że ogon służy mu jako piąta noga :)
Rodzinny portret :)Lidka próbuje skraść buziaka kangurkowi...
...a tu kangurek kradnie buziaka Lidce...
...a tutaj zakochana para razem zajada się jednym kawałkiem marchewki :)
Tak naprawdę chodziło o to, że skończyły się nam krojone marchewki. Faktycznie, kangury nie przepadają za całymi, są dla nich zbyt duże, przez co nie potrafią dobrze ich ugryźć. Dlatego postanowiliśmy odgryzać im marchewki po małym kawałku i dopiero karmić. Jednak niektóre kangury były na to zbyt niecierpliwe, co kończyło się "buziakami", wspólnym jedzeniem marchewki bądź nosem w worku :)
Następnie ruszyliśmy w stronę jeziora, spotkaliśmy jednak całe stado wygłodniałych torbaczy
A tu po minie Lidki widać, jak ostre zęby mają kangury. Jak widać na zdjęciu, jeden z nich pomylił kciuka Lidki z marchewką. Bolało.
O dziwo spotkaliśmy malucha, który bezproblemowo radził sobie sam z dużym kawałkiem marchewki.
Tutaj nadszedł moment na odpowiedź na pytanie "ile marchewek może zjeść przeciętny kangur". Odpowiedź jest banalnie prosta - wszystkie, jakie masz :) A że nasze marchewki się skończyły, ruszyliśmy ponownie w stronę jeziora.
A tam napotkaliśmy na czarne łabędzie!I papużki Lorikeet Rainbow, to te co Lidce wykradają cukier z restauracji :)
Jeszcze ostatnie zdjęcia z kangurami podczas powrotu na stację pociągu.
Kangurza mama karmiąca małego kangurka :)
Mimo, że mamy już jesień, wciąż można spotkać ładne kwiatki.
Zachód słońca w drodze powrotnej.
Lidka & Wojtek





































































Uwielbiam te wasze foto relacje :D
OdpowiedzUsuńBardzo się cieszymy, że się podoba :)
OdpowiedzUsuń52 yr old Accounting Assistant I Danny Aldred, hailing from Lakefield enjoys watching movies like Radio Free Albemuth and Glassblowing. Took a trip to Kalwaria Zebrzydowska: Pilgrimage Park and drives a Ferrari 375-Plus Spider Competizione. fantastyczna tresc
OdpowiedzUsuńkancelaria prawna rozwody rzeszow
OdpowiedzUsuń