Jakiś czas temu odwiedziliśmy Hogwart.
A tak poważnie to nie była to tylko kawa na Hogwarcie. Ten ładny budynek to gmach główny University of Sydney. Bo Wojtek od jakiegoś czasu spędza 1-2 dni w tygodniu w laboratorium jako praktykant.
Czyli został poczyniony pierwszy krok do zrobienia kariery naukowej w Australii :)
#PRZEPROWADZKA
Na Wolli Creek długo miejsca nie zagrzaliśmy i wynieśliśmy się na wymarzoną północ!
Tak wygląda nasz majątek po pół roku w Australii. I pomyśleć, że przyjechaliśmy tu mając po walizeczce i plecaczku...
Nasza chacjenda z zewnątrz..
I widoczek z balkonu :)
Piękne widoczki na łódki
Paprotki...
Coś dla miłośników Vesp :)
Wpominałam już o poczuciu humoru ludzi północy?
Spotkałyśmy kilku malarzy, pracujących nad swoimi dziełami :)
I jakiś milion schodów...
Znów paprotki, krzaki, busz...
I cywilizacja!
A ten piękny kwiat nazywa się "rajski ptak" i wcale nas to nie dziwi, tylko spójrzcie jaki piekny!
Znalazł się nawet majowy bez!
Pierwsza nieśmiała morska kąpiel stóp w tym sezonie..
I jaszczurka wygrzewająca się na kamieniu.
Nasz nadworny piękniś - paw Josh, który całymi dniami przygląda się w oknach biura...
I widoczek z balkonu :)
Ale początki nie były łatwe, musieliśmy sobie umeblować pokój... po trzech nocach spania na podłodze wreszcie udaliśmy się do IKEI po materac. Z tego miejsca dziękujemy IKEI za rolowanie materaców...
... a Michałowi Buckiemu za pozostawienie nam młoteczka idealnego do zbijania szafeczki :)
A czymże byłaby wizyta w ikei bez hot dogów za złotówkę???
Całkiem dobre były, szkoda tylko, że bez ogóreczka.
A teraz może trochę wyjaśnimy, dlaczego ta północ tak nam się marzyła. Na początek mapka przeprowadzkowa.
Numery 1 i 2 to nasze poprzednie mieszkania, 3 to mieszkanie obecne, a 4 to nasze ZOO. Skończyło się więc podróżowanie promem i codzienne podziwianie opery. Teraz jest znacznie lepiej!
#NOWE OBLICZE DROGI DO PRACY
Otóż do pracy można chodzić pieszo. Cały poprzedni tydzień Lidka chodziła do pracy z Martą, która również mieszka w północnej części miasta.
Taki spacerek to około 6-7 km (w zależności od tego, jaką trasę wymyśli Marta). Ale nie o dystans w tych spacerkach chodzi. Lidka nie rozstaje się z aparatem, więc zapraszamy na relacje z drogi do pracy! Po pierwsze, ludzie północy mają specyficzne poczucie humoru. Na moje szczęście Marta uprzedziła mnie, że ten kotek jest pluszowy...
Piękne widoczki na łódki
Paprotki...
Coś dla miłośników Vesp :)
Wpominałam już o poczuciu humoru ludzi północy?
Spotkałyśmy kilku malarzy, pracujących nad swoimi dziełami :)
I jakiś milion schodów...
Znów paprotki, krzaki, busz...
I cywilizacja!
#POGODA
A jak już jesteśmy przy spacerkach, to na pewno pojawią się pytania, jaka jest pogoda u nas? Otóż bywa różnie...
Czasem jest już tak deszczowo, że nawet pająki chowają się w meleksie...
... a Lidka w pelerynie.
Ale od jakiegoś czasu mamy już piękną wiosnę :)
A ten piękny kwiat nazywa się "rajski ptak" i wcale nas to nie dziwi, tylko spójrzcie jaki piekny!
Znalazł się nawet majowy bez!
Tak właśnie kwitnie Australia :)
#SPACERKI I PLAŻE
Jest na tyle ciepło, że oprócz spacerków do pracy można urządzać sobie również spacerki tak po prostu, co też Lidka z przyjemnością czyni. Jakiś czas temu wybrała się z Martą na zwiedzanie północnych plaż.
Po drodze dziewczyny zwiedziły kilka plaż o obfotografowały widoczki..
Pierwsza nieśmiała morska kąpiel stóp w tym sezonie..
I jaszczurka wygrzewająca się na kamieniu.
A na koniec wycieczki dołączyli do nas Panowie (Wojtek & Wojtek & Mały Głód)
Ładna pogoda pozwala też na podziwianie zachodów słońca :)
#A CO TAM W ZOO?
Mamy kilka ciekawostek :) W naszym ZOO spotykamy całe kacze rodzinki :)
Największa kacza rodzinka składa się z mamy kaczki, taty kaczora i 12 kaczątek! Tylko że życie z tymi stworzonkami nie jest łatwe...
Pan kaczor czasami uniemożliwia nam pracę... Wojtek musiał poczekać, aż kacza rodzinka odejdzie od miejsca dostaw i dopiero mógł wsiąść do meleksa. Kaczki śmiesznie syczą ;)
A te małe stworki to kuokki, śpiące na swoich ogonkach. Taki tam leniwy poniedziałek :)Nasz nadworny piękniś - paw Josh, który całymi dniami przygląda się w oknach biura...
A tutaj słodkie co nieco przyłapane na przytulaskach!
#SPEŁNIONE MARZENIA
A teraz zupełny hit! Lidka spełniła swoje marzenie o głaskaniu wombata! Ta mała puchata słodycz to Chloe. Jej mamę przejechał samochód, więc maluchem zajęła się Pani Evelyn (kiedyś już o niej pisaliśmy), czyli taka zastępcza mama. Jakaż była radość Lidki, kiedy po skończonej zmianie wracała do biura i mogła pogłaskać futrzaka! Radości i pieszczotom nie było końca! A w zasadzie był. bo Wojtkowi znudziło się czekanie na podekscytowaną Lidkę i w końcu udało mu się ją oderwać od głaskania...
# A TYMCZASEM PO DRUGIEJ STRONIE MOSTU
Fajnie jest mieszkać po drugiej stronie Harbour Bridge. Chociażby dlatego, że od poniższego widoczku dzieli nas pół godziny spaceru :)
#COOMING SOON
Na koniec mała zapowiedź następnego posta (już w przygotowaniu).
Co można robić w taką pogodę w Sydney? A może by tak poszukać Nemo?
Pozdrawiamy
Lidka & Wojtek




































































Ekstra ;)
OdpowiedzUsuń