niedziela, sierpnia 02, 2015

#O WSZYSTKIM I O NICZYM


Dzisiejszy wpis będzie tak po prostu o wszystkim :)
Tak, wiemy, jesteśmy w Australii, a tutaj cały rok jest gorąco. A guzik prawda! Nie mamy śniegu, ani mrozu, ale czasami jest tutaj naprawdę zimno! W naszym pięknym Sydnejowie duża wilgotność powietrza i zimny wiatr sprawiają, że nawet jeśli mamy na dworze 12 stopni, to Lidka na promie w drodze do pracy odczuwa jakieś 5. Wojtek wychodząc z domu o 5 rano twierdzi, że "przecież nie jest tak zimno". Jednak Lidka pamięta słowa Mamy "ciepło się ubierz", dlatego wełniana czapka nie jest wcale niczym dziwnym. Ale to, czy jest ciepło, czy zimno jest kwestią indywidualnego postrzegania. Podczas gdy Lidka odziana była w ciepły polar, kurtkę i wełnianą czapkę, Wojtek zażywał lipcowych kąpieli. 

Lidka wolała jednak zostać na brzegu i delektować się pyszną kawą, zbierając muszelki. 
A tak poważnie, to jesteśmy szczęściarzami, że mamy w domu ogrzewanie. Wieczory są naprawdę chłodne, dlatego nierzadko się dogrzewamy :)
A co do kawy...
...czarna, biała, z pianką, z czekoladą, słodzona lub nie. Znamy wiele rodzajów kawy, wiele sposobów jej przyrządzenia. W Polsce automaty z kawą są wszędzie. W szkołach, na uczelniach, w budynkach użyteczności publicznej. A jak jest w Sydney? TUTAJ NIE MA AUTOMATÓW Z KAWĄ! A pomimo to, ludzie tutaj kochają kawę i spożywają jej niezliczone ilości. Nie mamy automatów z kawą, ale za to mamy wiele mini-kawiarenek, gdzie można dostać prawdziwą pyszną kawę z ekspresu, a nie rozwodniony proszek. Tak więc kawę można kupić niemalże wszędzie. I to naprawdę pyszną kawę! Ale można ją także zrobić samemu, tzn poprosić Lidkę, żeby ją zrobiła :) Wojtek lubi przyjeżdżać do Lidki na kawę, ponieważ może wtedy liczyć na podwójną ilość posypki czekoladowej :)
A tutaj urodzinowa kawunia Wojtka :)
Przechodząc do tematu ZOO - dzieje się! Wiemy już, że Lidka codziennie w drodze do pracy wita się z Koalami, ale ostatnimi czasy coś się zmieniło. Otóż Lidka wita się z koalami i małym koalowym dzieckiem! A Wojtkowi udało się zrobić zdjęcie, podbijające serca naszych Czytelników!
Kiedy w ZOO przychodzi na świat nowy zwierzak, można zauważyć prawdziwe poruszenie wśród pracowników! Było tak również w przypadku narodzin foki :)
Pozostając w temacie zwierząt, zima daje się im we znaki! Do tego stopnia, że zdesperowane ptaki przylatują do Lidki i proszą o coś do jedzenia.
Głodne ptaki... te w ZOO jeszcze nie miały najgorzej, dwa tygodnie temu ich kumple z Gór Błękitnych mieli większe trudności ze zdobyciem pożywienia!
Tak, to jest śnieg. Dwa tygodnie temu Katoomba i Góry Błękitne wyglądały tak:

 Znaleźliśmy też w internecie zdjęcie, które oddaje w całości dramat zimy w Australii. Tutaj nie ma zimujących zwierząt, dlatego śnieg jest wielką przeszkodą w znalezieniu pożywienia. Poniższe zdjęcie wbrew pozorom nie przedstawia zagubionego w Polsce kangura.
Niestety nie było nam dane zobaczyć śniegu na własne oczy. A szkoda :(
Wracając do codzienności, Australijczycy mają poczucie humoru. A nam się to podoba! Dla przykładu - zamiast pisać po prostu "patrz pod nogi", stacje pociągowe wypełnione są plakatami z minionkami. 
"Zrób sobie przerwę od robienia "selfie". Patrz pod nogi"
Szyldy też bywają zabawne
"Pokój, miłość i lody"
A teraz uspokoimy nieco nasze mamy i babcie. Wiemy, że jest zima i że trzeba się ciepło ubierać i dobrze jeść. Dobrze jeść, tzn. jeść warzywa. Mama Wilgosz zawsze powtarzała "głowa cię boli? bo zup nie jesz!", "katar masz? bo zup nie jesz!". A jak wiadomo, mama zawsze ma rację, dlatego nie zapominamy o witaminkach, przy czym Lidka może rozwijać swój talent to gotowania!

Ale Lidkowe zupy-kremy ostatnio zostały przyćmione przez... BIGOS. Prawdziwy polski bigos, jakim uraczyła nas Marta. Nawet sobie nie wyobrażacie jakie to super uczucie zjeść bigos na końcu świata. Poczuliśmy się trochę jak u Mamy Wilgosz na obiedzie :) Ale spokojnie, nie od razu Sydney zbudowano, Lidka już poczuła wyzwanie polskiej kuchni!

Co do naszych przygód z tymi oto stworami:
... z naszej kolekcji pięćdziesięciu szarych, nieatrakcyjnych i niewyróżniających się niczym klamerek zostało... 11. Przypuszczalnie na którymś z pobliskich drzew zbudowane jest gniazdo z naszych klamerek i wojtkowych skarpetek (tak, skarpetki to prawdopodobnie też ich sprawka).

Co jeszcze, co jeszcze... poznajecie to miejsce?
Jedziemy do Hobbitonu! Bilety na luty do Nowej Zelandii zakupione :)
A na koniec kilka zdjęć naszej zimy :)



Na koniec serdecznie pozdrawiamy naszych Drogich Czytelników, którzy przypominają nam o naszych obowiązkach dziennikarskich!

Pozdrawiamy i ściskamy!
Lidka & Wojtek

2 komentarze: