Ale od początku.
Od pewnego czasu zaczęły nam znikać klamerki do prania. Co prawda początkowo Lidka uważała, że to Wojtek nie umie wywiesić porządnie prania i dlatego brakuje mu klamerek, ale po jakimś czasie musiała i ona przyznać rację, że coś ich mało. Dodatkowo, na naszym balkonie wiał dziwny wiatr. Mimo, że jest zabudowany do wysokości suszarki, czasami się ona przewracała. Początkowo myśleliśmy, że to wina wiatru, ale suszarka zaczęła przewracać się też w zupełnie bezwietrznych momentach.
Zagadka została rozwiązana dopiero dziś. Oboje mieliśmy dzień wolny od pracy (a ostatnio to rzadkość), więc wybraliśmy się na zakupy i inne takie takie. Oto, kogo po powrocie do domu spotkaliśmy na balkonie:
Nie siedziały jednak długo, a przynajmniej nie tak grzecznie. Po chwili, jedne zaczęły kombinować jak odpiąć klamerki z suszarki a drugie po prostu wykradały je z koszyka.
Papuga z klamerką w dziobie.
A to już efekt próby wylądowania na suszarce.
Koniec końców, dzięki tej wizycie byliśmy stratni jakieś 3 klamerki i kolejne wykrzywienie na naszej suszarce :) Raczej jesteśmy rozbawieni tą sytuacją niż źli na papugi, co nie zmienia faktu że do sklepu po nowe klamerki będzie trzeba się przejechać. Swoją drogą te papugi mają ciągoty do kradzieży. W zoo tęczowe papużki kradną cukier, u nas na osiedlu kakadu kradną klamerki.
Zagadka została rozwiązana, a tym samym Wojtek został uniewinniony. Publicznie przepraszam (ja - Lidka) za te insynuacje, jakoby Wojtek nie potrafił wywieszać prania :)
A co poza tym u nas? Praca, praca, praca... Ostatnio mamy w Sydnejowie problem z jakimś paskudnym wirusem, czego doświadczył Wojtek. Spędził prawie dwa tygodnie w łóżku. Dlatego teraz trzeba nadrobić nasze finanse. Poza tym mamy zimę i słońce zachodzi wraz z nadejściem godziny 17, co utrudnia nam nieco wycieczki. Nasze zimowe wieczory spędzamy korzystając z siłowni i basenu.
A dzisiaj mieliśmy piękną pogodę, dlatego postanowiliśmy pobiegać w terenie!
A jak widać teren mamy całkiem ładny :)
Lidka








0 komentarze:
Prześlij komentarz