Po tym, jak dowiedzieliśmy się, że następny tydzień będzie wyglądał następująco:
... postanowiliśmy w pełni wykorzystać piękną niedzielę i odwiedzić park narodowy Blue Mountains, czyli jedno z miejsc, które trzeba zobaczyć, będąc w Sydnejowie :) Wycieczka jak zawsze miała swój początek na dworcu centralnym, skąd o 8:18 wyruszyliśmy w poszukiwanie odpowiedzi na pytanie: czy Góry Błękitne naprawdę są błękitne?
Jak widać kawałek do przejechania mieliśmy. Po ponad dwugodzinnej podróży pociągiem dotarliśmy do miejscowości Katoomba, która słynie z pięknego punktu widokowego na Trzy Siostry - trzy skały będące wizytówką Gór Błękitnych.
Jedna z aborygeńskich legend głosi, że dawno temu trzy piękne siostry z plemienia Katoomba (zbieżność nazw nieprzypadkowa) zakochały się w trzech przystojnych mężczyznach, którzy należeli do innego plemienia. Zasady plemienne nie pozwalały kobietom na wiązanie się z mężczyznami z innych plemion, dlatego miłość ta była skazana na porażkę. Niestrudzeni młodzieńcy postanowili odbić swoje ukochane siłą, co doprowadziło do krwawych walk. Plemienny szaman postanowił zamienić owe panny w skały, aby je chronić. Niestety przed własną śmiercią nie zdążył już odczarować panien, dlatego po dziś dzień możemy podziwiać je z chyba najbardziej zatłoczonego miejsca w Parku Narodowym Gór Błękitnych, jakim jest Echo Point. To jak bardzo zatłoczony jest ten punkt widokowy ilustruje poniższa sytuacja.
1. Wojciech podziwia widoczki na Echo Point stojąc przy barierce.
2. Niestety, Wojtek przestał opierać się o barierkę i stojąc jakieś 20 cm (naprawdę!) od poręczy stworzył miejsce w które wcisnął się chiński turysta...
... który ani trochę się nie przejął tym, że właśnie się komuś wepchnął...
Mimo panującego tłoku znaleźliśmy kawałek przestrzeni na obowiązkowe zdjęcia z Trzema Siostrami...
... i panoramą Echo Point.
Zaraz po zdjęciach ruszyliśmy do punktu informacyjnego w celu uzyskania jakiejś mapki parku narodowego. Niestety, wcześniej ustalone plany związane z trasą wycieczki legły w gruzach...
Jeżeli dobrze przypatrzycie na zdjęciu z trzema siostrami, możecie zobaczyć most między "siostrą" po lewej stronie a głównym zboczem. Tam właśnie prowadzą Giant Stairway (gigantyczne schody) którymi planowaliśmy rozpocząć wycieczkę. Niestety, szlak ten od marca do czerwca jest zamknięty ze względu na warunki pogodowe.
Nie pozostało nam nic innego jak improwizować, zatem pomaszerowaliśmy dalej klasyczną trasą wycieczkową (przez co też całkiem zatłoczoną) Echo Point do Scenic World - puntu z kolejkami linowymi w Blue Mountains. Jako, że jesteśmy w Australii i wszystko jest odwrotnie - nasz górski spacer przebiegał nieco inaczej niż zazwyczaj. Otóż w górach błękitnych najpierw się schodzi, a wraca pod górę, ponieważ góry te znajdują się w dolinie. Trzeba przyznać, że to całkiem fajna sprawa, bo człowiek może sobie podziwiać widoczki zanim się jeszcze zdąży zmęczyć.
"O nieee, tyle miejsca zostawili, chcę być na ich zdjęciu, wepcham się 3...2...1!" czyli Michał i jego niezawodne poczucie humoru :)
I w tym miejscu warto wspomnieć, że Park Narodowy Gór Błękitnych wpisany jest na światową listę UNESCO. Nic dziwnego - tam jest pięknie.
Dalej mogliśmy wybrać dwie opcje - aktywniejszą, czyli "iść z buta i zobaczymy ile uda nam się zobaczyć", albo skorzystać z kolejek i zobaczyć nieco więcej i nieco szybciej. Jak pewnie wiecie, uwielbiamy maszerować dzielnie przez nieznane tereny. Ale, że była to niedziela po naprawdę ciężkim tygodniu w pracy dla nas wszystkich, wybraliśmy kolejki! Pierwsza, czyli żółta dowiozła nas do kolejkowego centrum (Scenic World), gdzie mogliśmy sobie wybrać dalszy kierunek wycieczki.
Czas na ciekawostkę: żółta kolejka jest jedyną poziomą kolejką linową w Australii i przez 7 minut pozwala pasażerom cieszyć się widokami, przemieszczając się 205 metrów nad dnem doliny! Z jednej strony obserwowaliśmy dolinę...
... a zdrugiej zapierający dech w piersiach wodospad!
Już na miejscu, w Scenic World, chłopaki planują dalszy przebieg wycieczki.
Po zapoznaniu się z możliwościami tras, postanowiliśmy przesiąść się do kolejki czerwonej. Jako, że musieliśmy swoje odstać w kolejce do kolejki postanowiliśmy się pożywić bananami.
Jak widać na poniższym zdjęciu humory naprawdę nam dopisywały. Może dlatego, że nie wiedzieliśmy jeszcze, że za chwile będziemy pędzić najbardziej stromą kolejką torową na świecie. Nasz piękny czerwony wagonik został wpisany do księgi rekordów Guinessa. Pędzi z prędkością 4 metrów na sekundę, co jeszcze nie jest straszne. Straszne jest to, że kolejka ta jest nachylona pod kątem 52 stopni w najbardziej stromym miejscu... Panowie mieli niezły ubaw, natomiast Lidka nie wyglądała na zachwyconą.
Po zjechaniu na sam dół zdecydowaliśmy jednak przejść się kawałek i odpocząć od wszechobecnego tłoku. Piesza i trochę trudniejsza trasa okazała się zdecydowanie mniej zaludniona :) cisza, spokój, widoczki i skrzeczące papugi czyli to co w australijskich szlakach najlepsze.
Najpierw płasko i całkiem przyjemnie maszerowaliśmy do dolnej części wodospadu.
Podziwiając taaaakie drzewa!
A tak wygląda wodospad od dołu!
Następnie ruszyliśmy w górę, po schodach...
... i kolejne schody...
... i jeszcze więcej schodów!
I dla odmiany kolejne schody...
A to widok na cały wodospad. Strzałka wskazuje półkę skalną na którą właśnie się wspinamy. Cześć poniżej strzałki to ta, którą mogliśmy podziwiać spod wodospadu.
Po drodze widzieliśmy przepiękną bujną roślinność.
I nareszcie dotarliśmy do połowy wysokości wodospadu (patrz: strzałka kilka zdjęć wyżej)! Piękne widoki
"- czy on nie potrafi prosto trzymać aparatu?
- cicho, to taki nowy trend!" :)
Michał i wodospad...
...Michał robiący zdjęcie Michała i wodospadu ;) Tu należy dodać, że przez całą wycieczkę mieliśmy niezły ubaw z Michała i jego patyka z GOPRO. Dostał nawet od nas ksywkę "Mr Patyk". No ale rzeczywiście przestaliśmy się śmiać, jak zobaczyliśmy, że ma lepsze zdjęcia od nas;) A po tej wycieczce sami zamierzamy kupić GOPRO na patyku! #zakupki
Teraz odpowiedź na pytanie "czy Góry Błękitne są błękitne?" - Odpowiedz brzmi tak! :) kolejna ciekawostka - W dolinie rośnie ponad 100 odmian eukaliptusów, zawierających olejki eteryczne. Podczas ich ulatniania powstaje spektakularna niebieska mgiełka, może nie najlepiej widoczna na zdjęciach ale w rzeczywistości na prawdę widać błękit.
Po wejściu na górę, z powrotem do centrum kolejkowego, postanowiliśmy po raz kolejny zjechać na dół korzystając z trzeciej kolejki - tym razem niebieskiej. Nie była ani jedyna w swoim rodzaju, ani nie zapisała się na kartach księgi rekordów Guinnessa i może to właśnie dlatego nie mamy ani jednego jej zdjęcia... W każdym razie zjechaliśmy na dół i z dolnej stacji ruszyliśmy w poszukiwaniu pozostałości po kopalni węgla kamiennego, której historia sięga 1872 roku (a jak na Australię to niesamowity zabytek ;). Ale najpierw musieliśmy przedrzeć się przez zieleń na ścieżce.
i rosnące na ścieżce drzewa :)
Co prawda szliśmy przygotowaną turystyczną ścieżką, ale Lidka znów czuła się jak w zakazanym lesie z Harrego Pottera!
I dotarliśmy do pozostałości po kopalni!
Spotkaliśmy nawet po drodze wagonik wypełniony węglem. Sztucznym. Lakierowanym.I Lidkę na koniu!
Mogliśmy też zobaczyć ja wygląda węgiel w skale przed wydobyciem.
Po zapoznaniu się z górniczą przeszłością Katoomby postanowiliśmy skorzystać z kolejki, aby wdrapać się z powrotem na górę. Opcje były dwie - spokojna, niczym nie wyróżniająca się kolejka niebieska i super ekstra rekordowa najlepsza na świecie kolejka czerwona. Oczywiście, że wybraliśmy czerwoną!
Po powrocie na górę postanowiliśmy zakończyć wycieczkę po australijsku, czyli grill ;) Jak widać po ubiorze Lidki i Michała, w Australii zima trwa!
Po napełnieniu brzuchów ruszyliśmy w drogę powrotną...
...całkiem zmęczeni. Ty razem nie tylko Wojtek uciął sobie drzemkę w pociągu ;)
Góry Błękitne z pewnością zachwyciły, jednak poziom skomercjalizowania terenów wokół Echo Point nie przypadł nam do gustu. Następnym razem chcemy wybrać się szlakiem z dala od kolejek, kolejek do kolejek i zatłoczonych punktów widokowych :) Podobno w dziczy można spotkać kangury i... koale!A jeżeli macie ochotę na więcej zdjęć z patyka zapraszamy na instagram Michała:)
https://instagram.com/mr_buckyy/
Lidka&Wojtek






















































Czaderski wpis! Zazdrość max, jeszcze was tam odwiedzę <3
OdpowiedzUsuńMoże ktoś z was zainteresuje się bardzo ciekawym artykułem https://climb.pl/blue-mountains-najpiekniejsze-gory-australii/ . Ostatnio bardzo się interesuje górami.
OdpowiedzUsuń