sobota, kwietnia 04, 2015

#PLAŻOWICZE #3


Jak nietrudno się domyślić, dzisiejszy wpis będzie dotyczył kolejnych odkrytych przez nas plaż:)

W ubiegłym tygodniu widzieliśmy kolejne dwie przepiękne plaże. Wybór plaż zawsze należy do Lidki - Wojtek tylko akceptuje.

#1 Plaża (prawie) Blackwoods
I tak pewnego razu, kiedy jechaliśmy pociągiem, Lidka przeglądała przewodnik po Sydnejowie (M i K ;) w poszukiwaniu nowych plaż. Pamiętacie ulubioną plażę Lidki - Cronullę? Ogromną, długą, spokojną, idealną na wieczorne spacery... Przewodnik jednak mówi, że:
od stacji kolejowej Cronulla (...) dociera się do plaży South Cronulla (ulubiona plaża Lidki - przyp. red.), nęcącej kąpielą w Morzu Tasmana. Jeśli da się opór tej pokusie, należy od razu skręcić w prawo i okrążyć cypel Cronulla Point, za którym ściele się maleńka plaża Blackwoods. Jest niestrzeżona i raczej kamienista, ale cieszy się uznaniem surferów, gdyż na skalnej podwodnej półce kilometr od wybrzeża efektownie łamią się fale.
Hasła "podwodna półka", "duże fale", "uznanie surferów" w zupełności wystarczyły, aby przekonać Wojtka do wycieczki na tę właśnie plażę :)
Tutaj właśnie opieramy się pokusie i...
 ...idziemy w przeciwną stronę. A droga całkiem przyjemna. Piękne skały i fale, rozbijające się o nie :)







Następne zdjęcia wymagają wyjaśnienia. Otóż szliśmy skałami całkiem spory kawałek, po czym okazało się, że dalej suchą stopą nie przejdziemy. "Ta? Nie przejdziemy? A założymy się, że ja przejdę nie ściągając butów?" - powiedział Wojtek i dziarsko ruszył na przód. Lidka zastanawiała się, od kiedy Wojtek potrafi latać...
 ... po czym przypomniała sobie, kto w tej drużynie jest największym fanem Spidermana...



No i cwaniak przeszedł suchą stopą. Lidka postanowiła jednak zadziałać zgodnie z zasadą "wolę zmoczyć nogi, niż je połamać".  Niestety nie wzięła pod uwagę tego, że przez taką przeszkodę należy przemknąć pomiędzy falami...

 I tutaj dotarliśmy do najmniejszej plaży, jaką do tej pory widzieliśmy. Dwa poniższe zdjęcia wykonane są z tego samego miejsca.

 Rozłożyliśmy się na półce skalnej i zażywaliśmy słonych kąpieli (bardziej jednak przypominało to walkę o życie z falami ;)
 Po kąpieli postanowiliśmy wygrzać się na skałkach niczym jaszczurki:)

 A w skałkach spotkaliśmy małego krabika :)

A teraz ciekawostka - JESTEŚMY WIELKIMI ODKRYWCAMI!!! Plaża, na której raczyliśmy się kąpielami wcale nie była tą, do której zmierzaliśmy. Blackwoods była niewiele dalej, natomiast nasza maleńka plaża... nie ma nazwy na żadnej mapie. Oznacza to, że odkryliśmy ją jako pierwsi i mamy prawo nadać jej nazwę!  Liczymy na Waszą pomoc w wybieraniu nazwy dla NASZEJ plaży :)

#2 Palm Beach

Nie nie, nie byliśmy na Florydzie:) Sydnejowo ma własną Palm Beach. Niestety, tym razem dojazd nie trwał godzinę, a "aż" dwie i pół... Ale spakowaliśmy się i wyruszyliśmy daleko na północ :)
W autobusie (zaraz przed plażą) spotkaliśmy polską rodzinę, która nie bardzo wiedziała, kiedy ma wysiąść. Dlatego Lidka dosiadła się, przywitała pięknym polskim "dzień dobry" i zapytała gdzie państwo zmierzają i wytłumaczyła co i jak. Bo tutaj jak już usłyszy się, że ktoś mówi w języku polskim, a do tego ma jakiś problem - to się po prostu zagaduje i pomaga :) Zresztą my mieliśmy jakiś czas temu podobną sytuację w pociągu, gdzie zagadał do nas Polak. 

Po naszej długiej i wyczerpującej podróży zobaczyliśmy wreszcie plażę... CUDO! Sami zobaczcie:)

Wojtek nie mówi "idę się kąpać", tylko "idę poskakać w falach" :) Po zabawie w falach, które naprawdę są tu ogromne wspominaliśmy nasz ostatni wyjazd nad Bałtyk i oczekiwanie, aż nadejdzie wreszcie dzień, w którym morze nie będzie płaskie jak jezioro... Wojtek był wtedy bardzo zawiedziony, dlatego tutaj sobie "odbija" :)
Mamy niewiele zdjęć z tej plaży ponieważ... postanowiliśmy się polenić. Tak najzwyczajniej położyć się na pięknym mięciutkim piasku i "ponicnierobić" :) Ale... w międzyczasie cieszyliśmy oczy wyczynami Kitesurferów...


Wojtek stwierdził, że ta plaża może konkurować z Maroubrą o miano ulubionej :) Ta plaża stwarza idealne warunki do  pływania z latawcem. Lidka też była zachwycona, ponieważ nie było tłumów, a spacer po tej plaży był chyba nawet przyjemniejszy niż po Cronulli :)


Ah, no tak. Jak widać na zdjęciach, na tej plaży nie ma palm. Skąd więc nazwa? 
Kształt półwyspu, na którym znajduje się plaża z lotu ptaka przypomina palmę :) I ot, zagadka rozwiązana :)

I to już koniec plaż na dzisiaj :) Następne wpisy wycieczkowo - plażowe pojawią się niestety nieprędko, ponieważ w nadchodzącym tygodniu nie ma ani jednego dnia, w którym oboje mielibyśmy wolne... 

Korzystając z okazji, chcielibyśmy życzyć naszym Rodzinom, Przyjaciołom i Czytelnikom...

Lidka & Wojtek :)

1 komentarz: