sobota, czerwca 13, 2015

#PRZEPROWADZKA


Postanowiliśmy zmienić mieszkanie, o czym pisaliśmy już jakiś czas temu. Od tygodnia mieszkamy już w nowym miejscu :)
Dokładnie tydzień temu skończyliśmy pakować manatki (a wyszło tego "nieco" więcej, niż tylko dwie walizeczki, z którymi przyjechaliśmy tu kilka miesięcy temu) i z pomocą Ciastka i Hagrida przenieśliśmy się do nowego mieszkania. 

LOKALIZACJA
Grafika przedstawia mapę komunikacji pociągowej w Sydney. Pętla z prawej strony to ścisłe centrum. 1 to poprzednie mieszkanie, a 2 to nasza obecna lokalizacka. Jak widać, mieszkamy nieco dalej od centrum, ale tak naprawdę bliżej, ponieważ na naszym końcu świata odległość mierzy się nie kilometrami, a długością trasy pociągu. W związku z tym nasze codzienne podróże do centrum trwają już nie 25 min, a 15 :) Dodatkowo mamy dwie linie kolejowe, a same pociagi jeżdżą co kilka minut. A wszystko to onacza, że od tygodnia mamy więcej czasu dla siebie każdego ranka. Do stacji pociągu mamy 6 minut pieszo. 

OKOLICA
Zanim przejdziemy do samego mieszkania, opiszemy trochę okolicę. Po pierwsze (i najważniejsze) w pobliżu naszego mieszkania nie ma żadnej budowy, umilającej nam życie codziennie od 6:30. Na naszym osiedlu jest ogromny market, w którym znaleźć można chyba wszystko. Ostatnia wizyta tam zaowocowała kłótnią pomiędzy nami, ponieważ Wojtek twierdził, że znalazł właśnie pomysł na obiad:





Jak widać, nasz market obfituje w sposoby przyrządzenia kangura. Jednak dla Lidki w dalszym ciągu ulubioną propozycją podania jest kangur świeży do głaskania:

Ponadto, dokonaliśmy szokującego odkrycia!

 Odkryliśmy najprawdziwsze czeskie kozły :) Pod domem, pod ręką, tak blisko... Kilka dni później odkryliśmy również w tym samym sklepie piwo ŻYWIEC, którym delektowaliśmy się później na grillu u naszego sąsiada - Mikołaja. Kolejna zaleta naszego mieszkania - chociaż raz mieliśmy blisko do domu po imprezie :)

MIESZKANIE
A co do samego mieszkania... jest w nim ciepło! Nawet nie potraficie sobie wyobrazić jak wielkie było nasze zdziwienie, kiedy zobaczyliśmy, że w naszym pokoju są podwójne okna! Nie marzniemy :)






Zmiana wyszła nam na dobre! Nasz pokój jest dużo większy niż poprzedni, łazienka z resztą też :) Znalazło się nawet biurko, przy którym Lidka może w spokoju sobie czytać Pottera. Drugą część, bo pierwsza już przeczytana! #sukces!

WSPÓŁLOKATORZY
Kolejny plus nowego mieszkania - nasi współlokatorzy, czyli Australijka i jej mąż Ukrainiec. Bardzo mili i przyjacielscy. Nasza Australijka jest nauczycielką angielskiego, zresztą bardzo gadatliwą, dlatego każda wizyta w kuchni/salonie kończy się długą rozmową po angielsku, co oczywiście dobrze wpływa na nasze umiejętności językowe :)
Nasze mieszkanie jest po prostu super!

A CZY MOŻNA LEPIEJ? MOŻNA!
Mało brakowało, a zapomnielibyśmy opisać dodatkowe atrakcje, takie jak:
Siłownia...


...basen, jaccuzi i sauna...



...oraz miejsce na grilla :)

A wszystko mamy w cenie wynajmu pokoju, która jest niższa niż przy poprzednim mieszkaniu :) Z atrakcji mieszkaniowych został nam do przetestowania już tylko grill, dlatego czekamy na wspólny wolny dzień, aby urządzić "parapetówkę" :)

Tyle na dzisiaj! Na jutro mamy zaplanowaną niedzielną wycieczkę, a więc na dniach pokażemy Wam, jak wyglądają Australijskie Góry Błękitne :)

Lidka & Wojtek

1 komentarz: